Dostawa

Płatność on-line lub przelew: 0 PLN

Za pobraniem: 0 PLN

DOSTAWA: GRATIS!

Progress Run Ltd.
ul. Hafciarska 52b
04-725 Warszawa
PL 50 1600 1169 1847 5832 9000 0001

Zobacz więcej »
Skontaktuj się z nami: sklep@scholl24.pl - Tel. +48 601 826 097
Każde zamówienie - dostawa GRATIS!
Koszyk: Twój koszyk jest pusty.
Przejdź do koszyka »
Jesteś tutaj: Home » O firmie » Historia firmy » O firmie

O firmie

Już od 1904 roku Scholl jest ekspertem w temacie zdrowia i komfortu stóp. Obecnie nazwa Scholl w ponad 70 krajach świata jest synonimem pielęgnacji stóp. Marka Scholl znana jest wielu milionom ludzi, nieliczni jednak wiedzą, że swoje imię zawdzięcza ona założycielowi firmy, którym był dr William Mathias Scholl. Jego życiowej misji przewodniczyła myśl: aby poprzez dbalość o stopy poprawić zdrowie, komfort i samopoczucie ludzi.

W połowie XIX wieku dziadek Dr. Scholl'a wyemigrował z Niemiec do Stanów Zjednoczonych. Jego syn, Peter, kupił farmę i tam się osiedlił. Tam też, w 1882 roku urodził się William Mathias Scholl. Młody pan Scholl początkowo pracował u szewca. W wieku 17 lat znalazł pracę w Chicago, w sklepie obuwniczym Rupperts. Tam właśnie miał okazję poznać wszelkie dolegliwości, jakie może spowodować źle dopasowane obuwie.W tych czasach kształt obuwia nie miał żadnego związku z anatomiczną budową stopy. Ludzie wierzyli, że stopy po prostu muszą boleć.

William Scholl zaczął przesiadywać w bibliotekach studiując anatomie stopy i pogłębiając swoją wiedzę o budowie ludzkiego ciała. W 1900 roku wstąpił do Illinois Medical College, ciągle pracując, tym razem nocami, u Rupperts'a. W tym czasie wymyślił i wykonał pierwszą wkładkę ortopedyczną, która podtrzymywała osłabiony łuk podłużny stopy. Została nazwana Foot-Eazer.

W 1904 roku William Scholl ukończył studia i zaczął prowadzić swój własny warsztat produkujący wkładki ortopedyczne. 22-letni doktor w jednym pokoju mieszkał, uczył się, przyjmował pacjentów i produkował wkładki.

Interes rozwijał się. William zaczął reklamować swoje produkty w gazetach. Nie obeszło się przy tym bez komplikacji. Jeden z wydawców nie zgodził się na pokazywanie nagiej (!) stopy w jego gazetach.